Ostatnio zostałem zaproszony do schroniska dla nieletnich na przez wychowawcę i zawodnika klubu Łukasza Kubę na życzenie nieletnich pensjonariuszy.
Także 14 kwietnia wybraliśmy się z moja dziewczyną do schroniska dla nieletnich w Szczecinie, na wejściu władze ośrodka mile nas przywitały.
Gdy weszliśmy do środka po krótkiej rozmowie udaliśmy się na siłownię która jest zaopatrzona w sprzęt na którym można rozwijać swoją sylwetkę.
Na siłowni „napompowałem” się przed pokazem.
Gdy schodziliśmy do pomieszczenia w którym czekała grupa około 30 chłopaków dopadł mnie stresik, bo wchodząc nagle wszyscy zaczęli klaskać było mi głupio, a zarazem było to fajne uczucie.
Przebierając się oczy wszystkich skierowane były na mnie – Asia się śmiała ze mnie no ale cóż, wyobraźcie sobie to – Cisza i wszyscy się patrzą na Ciebie.
Gdy się przebrałem, wyszedłem na środek sali wychowawca puścił muzykę i wykonałem mój układ dowolny z zawodów, po czym pokazałem pozy obowiązkowe w kulturystyce omawiając poszczególne pozy oraz co jest ważne podczas pozowania.
Po pozowaniu robiliśmy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcia :
Następnie ubrałem się i zostałem zaproszony do stolika gdzie usiadłem i odpowiadałem na pytania chłopaków o suplementach, treningach, diecie, przygotowaniach do zawodów.
Po części teoretycznej jeszcze raz poszliśmy na siłownię i wykonałem jeszcze parę ćwiczeń pokazując je tym osobom które tam były.
Później zostaliśmy oprowadzeniu po ośrodku, Łukasz – wychowawca – pokazał nam jak żyją wychowankowie ośrodka, pokazał nam szkołę, pokoje, świetlice, stołówkę.
Trochę szkoda zrobiło mi się niektórych bo widać, że dobre dzieciaki ale niektórych sytuacja życiowa zmusiła do jakiś głupstw, patrząc na to w sposób taki, że niektórzy w domach nie mieli wody, prądu ani co jeść, a była to np. rodzina 6 osoba nikt pracy nie ma – zmienia to trochę postać rzeczy.
Dodam bo muśże to napisać/powiedzieć, że jest to dla mnie wielki zaszczyt i wyróżnienie zostać zaproszonym przez władze ośrodka gdzie mogłem chociaż trochę promować sport.
W ośrodku jest tak wielu młodych ludzi którzy mają w sobie zapał do aktywności sportowej ale niestety zeszli na chwile z dobrej drogi dlatego mam nadzieję, że sport pokieruje Chłopaków na właściwy tor życia.
Cześć,
1 kwietnia 2012 wziąłem udział w zawodach kulturystycznych „ Puchar Ziemi Puckiej”
Start w tych zawodach był nie zaplanowany, ponieważ po debiutach chciałem odpocząć i zacząć zwiększać masę mięśniową na przyszły rok, a to dlatego, że po przeanalizowaniu zdjęć i filmików z zawodów razem z „PAPAJ” Lechem i Dawidem „GISZMAN” Gelerem doszliśmy do wniosku, że chcielibyśmy abym konkurował z zawodnikami o najwyższe miejsca na podium.
Dlatego muszę poprawić w swojej sylwetce parę mankamentów w szczególności mięśnie czworogłowe i dwugłowe ud, szczyty bicepsów, oraz ogólna masa mięśniowa, dlatego miałem już nie startować w tym roku gdyż debiuty miały być testem jak zareaguje na pewne metody żywieniowe i treningowe, po za tym 30 godzin po debiutach ważyłem już 9kg więcej.
Jednak Tomek namówił mnie żebym jeszcze wystartował, że przetestujemy coś innego i zobaczymy co z tego wyjdzie, także z wagą 92.3 kg miałem 6 dni aby wrócić do formy startowej, a było to nie lada wyzwanie dla mnie …..
Powrót na siłownie był w Poniedziałek po debiutach, a od Poniedziałku do Niedzieli zrobiłem 3 treningi obwodowe i 3 treningi aerobowe.
Co z tego wyszło – to za moment.
W Niedzielę o 3 w nocy wyjechałem z kolegą w stronę Pucka, a dokładnie do Strzelna, dojechaliśmy tam o około godziny 9:00.
Kiedy leżałem na karimacie i czekałem na weryfikacje było jeszcze bardzo mało zawodników ale po chwili wszyscy zaczęli się zjeżdżać i na sali było coraz więcej zawodników oraz widzów.
Kategoria do 90 i powyżej 90 była mocno obsadzona co mi się podobało, w mojej kategorii czyli do 90 kg startowało 7 zawodników.
Gdy przyszedł czas na weryfikacje i gdy wszedłem na wagę pokazała się liczba 84,3 czyli 1 kg więcej niż na debiutach gdzie ważyłem 83,4 kg, czyli udało się to co z Tomek chciał przetestować na mnie.
Zawody bardzo szybko przebiegały więc trzeba było szybko działać, zjeść ostatni posiłek, nałożyć brązer i szybko podpompować mięśnie przed wejściem na scenę.
Nie mogłem się doczekać kiedy wejdę na scenę i będę znów walczył z innymi zawodnikami, choć tak naprawdę czekałem aby zaprezentować mój układ dowolny nad którym tyle pracowałem.
Nie pamiętam nawet kiedy minęły wszystkie 3 rudny, pamiętam, że parę osób gratulowało mi układu dowolnego i usłyszałem miłe komplementy, że wyglądam lepiej i jestem pełniejszy niż na debiutach, wszystko działo się bardzo szybko, zaraz musieliśmy wchodzić na scenę bo miały być wyczytywane wyniki i wręczane nagrody. Gdy nasza finałowa 6 stała i czekała na werdykt trochę zacząłem się denerwować, a gdy zostałem wyczytany i zdobyłem 3 miejsce spełniło się moje kolejne marzenie, żeby stanąć na podium.
Po zawodach robiliśmy wspólne zdjęcia, rozmawiałem z zawodnikami którzy byli uśmiechnięci każdy żartował było bardzo sympatycznie.
W drodze do domu odwiedziliśmy restauracje gdzie zjadłem pizze która była dla mnie kolejną nagrodą i to bardzooooooo smaczną.
I tutaj jeszcze jedna nagroda którą sobie ufundowałem czyli produkty których nie jadłem nawet z 2 lata :
A co do startów – jak już wspomniałem teraz już wiem jakie mam słabe strony i co trzeba poprawić dlatego ten rok poświęcam na budowanie masy mięśniowej, a jest to dla mnie nowością bo zawsze w okresie letnim miałem formę „plażową” .
Mam nadzieję, że w przyszłym roku nie zawiodę nikogo i że bardzo dobrze przepracuje okres budowania masy, aby startować z górnym limitem wagi i móc konkurować z najlepszymi o najlepsze miejsca.
Jeśli chodzi o podsumowanie przygotowań i moje przemyślenia będzie to wszystko zawarte już niedługo w kolejnym numerze TREC MAGAZINE(następca REBEL Magazine).
A ja napiszę trochę jak to wszystko wyglądało za kulisami. :
Cofnijmy się na parę dni przed debiutami, do ostatniego tygodnia przed startem.
Zostały mi 3 treningi i to tylko obwodowe byłem już bardzo zmęczony i tak bardzo cieszyłem się, że już nie trzeba robić treningów aerobowych i zostają już tylko 3 treningi siłowe.
Super tyle, że jak zrobiłem 1 obwód na 1 treningu to na 2 obwodzie już nie miałem siły ćwiczyć, a na 3 obwodzie chodzić – bardzo szybkie tempo i ciężary też dość ciężkie jak na ten okres, wtedy już tylko myślałem, że trzeba dotrwać do końca.
Dobrze, że razem z moja dziewczyna chodziliśmy na siłownie bo w sposób gdy „krzyczała” żebym ćwiczył dalej, nie odpoczywał i się nie obijał.
Pamiętam jak wkurzona mówiła,że szybciej skończę jak nie będę robił przerw to mnie zmuszało ćwiczyć i dokończyć trening ten jak i wiele innych kiedy już nie miałem po prostu siły (na prawdę nie widziałem, że przygotowania mogą być tak męczące do tego dochodziły przeziębienia które bardzo osłabiały cały organizm).
Gdy zrobiłem 3 trening w Środę, całe to napięcie przed zawodami opadło wiedziałem, że ja już zrobiłem wszystko jeśli chodzi o formę, teraz musiałem tylko się dobrze zaprezentować, a „reszta” w rękach sędziów .
Fotki z ostatniego treningu na siłowni przed debiutami :
A no nie zapominając oczywiście o tym, że od poniedziałku do piątku piłem powyżej 10 litrów wody więc jeszcze uciążliwe było chodzenie co chwilę do toalety.
Gdy nastąpił dzień w którym nałożyłem pierwsza warstwę brązera – pomagała mi moja dziewczyna był to nasz pierwszy raz więc nie wiedzieliśmy co z tego wszystkiego wyjdzie jednak wcześniej poradziłem się Tomka Lecha co i jak więc w ciemno nic nie robiliśmy.
Wyszło ok tylko był problem, że to czego dotknąłem albo się otarłem przybierało barwę która aktualnie nosiłem na sobie, także trzeba było przeszukać szafę i odnaleźć jakieś stare dresy po to, żeby przespać noc.
Rano w piątek gdy wstałem wykąpałem się zmyłem warstwę brązęra który nie wsiąk, na skóra przybrała fajny ciemniejszy odcień i tak pojechałem do sklepu czekając, aż Przemek podjedzie i pojedziemy razem do Ostrów Mazowieckiej.
Kiedy Przemek podjechał, pojechaliśmy do Ostrów Mazowieckiej z Szczecina to coś koło 660 kilometrów – więc nie mało , dojechaliśmy tam późnym wieczorem, po drodze było dość dużo postojów głownie z mojego powodu i powodu picia dużej ilości wody.
Oczywiście bez niespodzianek się nie obyło i w trasie odkryliśmy, że niestety GPS nie działa.
Powrót do starych metod czyli patrzenie na znaki dał radę tylko do pewnego miejsca później musieliśmy odpalić zapasowego GPS w telefonie Przemka który ledwo żył i ciągnął prąd z laptopa który też już chciał prądu.
Gdy dojechaliśmy do hotelu byliśmy już bardzo zmęczeni, więc rozpakowaliśmy się i poszliśmy spać.
Przez cała noc i coś koło godziny 6 rano cały czas ludzie kręcili się na korytarzu byli to chyba zawodnicy który dojeżdżali w nocy, bo po godzinie 7 rano było już bardzo głośno i było słychać jak dużo osób opuszcza hotel.
z Rana Przemek zrobił mi kontrolne zdjęcia formy – rano w dzień debiutów :
Po czym poszedł zjeść śniadanie, a ja zjadłem swój posiłek i położyłem się jeszcze przespać bo weryfikacje zaczynały się po 13.
15 minut później Przemek zadzwonił do mnie przy okazji budząc mnie i zadał mi pytanie ” a ty nie idziesz na weryfikacje ? bo tu wszyscy wychodzą ?” w pierwszym momencie po przebudzeniu mówię WHAT THE F%$K, zajrzałem na stronę PZKFiTS i fakt weryfikacje z rana były ale była to kulturystyka klasyczna.
Uff i dalej poszedłem spać, po pobudce pakowanie się i sprawdzanie po 10 x czy wszystko zabraliśmy.
Podjechaliśmy pod Hale Sportową, bierzemy torby itp. i tutaj chciałbym podziękować Przemkowi, że poniósł mi hantle do pompowania bo wówczas były jakieś mega ciężkie i nie dałbym rady ich donieść, generalnie to za bardzo na nic już nie miałem siły.
Weszliśmy do budynku, mnóstwo ludzi idziemy po bilety, wchodzimy na sale, szukamy miejsca aby się rozłożyć.
Było bardzo mnóstwo zawodników, gdy na każdego patrzałem myślałem ” kurde każdy lepiej wygląda niż ja”.
Postanowiłem się tym tak nie przejmować i zacząłem słuchać mp3.
Przed weryfikacją szybko poszedłem na natryskowe nakładanie brązera które organizuje na większych zawodach pan Robert Piotrkowicz wraz z żoną, bardzo szybko się to odbywa i bardzo profesjonalnie w dodatku wychodzi świetny kolor.
Następnie poszedłem na weryfikacje i chyba tutaj w tym momencie poczułem największy stres mnóstwo ludzi, waga na scenie, ja z papierami w ręku nie wiem czy najpierw podejść do ważenia czy najpierw do osób siedzących przy biurku – zresztą nie tylko ja miałem ten problem i to uczucie, że każdy jest większy i lepiej wygląda ode mnie – PAPAJ mówił, że tak będzie – wtedy poczułem stress i był to jeden największy moment kiedy się tak bardzo stresowałem.
Po weryfikacji, ważeniu itp. wróciłem na karimate poleżeć, później poszedłem do toalety – spotkałem parę osób które chciały zrobić sobie ze mną zdjęcia – było to bardzo bardzo miłe – bo w końcu kim ja jestem – na prawdę fajne uczucie takie coś wynagradza cały ten trud pracy włożonej w przygotowania.
Spotkałem też paru znajomych i poznałem „Richarda” z SFD który spędził trochę czasu z nami.
i porobił parę fotek z backstage’u jak się pompowałem przed wejściem na scenę :
No i rozpoczęły się zawody i tutaj chyba największym zainteresowaniem się kategoria bikini :
Gdy nadeszła moja pora na scenę wraz ze mną weszło 13 zawodników :
W czasie 1 rundy na samym początku gdy wchodziłem na scenę czułem się super, stojąc przed publicznością i sceną super uczucie, jednak po chwili zaczęło brakować mi tchu – pomyślałem co jest grane jednak chwile stojąc w Line UPie oddychałem głęboko i po chwili przeszło, runda trwała bardzo długo – z tego co widziałem na filmikach w internecie jednak na scenie była to dosłownie chwila – wchodzę stoję na scenie, pozy, wracam stoję w line up-ie , porównanie i zaraz koniec.
Schodząc ze sceny byłem bardzo zadowolony z siebie, bo pamiętam jak pierwszy raz na FIBO 2011 wyszedłem na scenę z Tomkiem Lechem i Dawidem Gelerem to stres był mega, bałem się, nie umiałem pozować i prawie się udusiłem podczas 3 minutowego pokazu, a teraz czułem się na prawdę dobrze.
Przed 2 Rundą przyjechał Dawid „GISZMAN” Geler – przyleciał on z Irlandii aby dopingować mnie za co MU bardzo dziękuje, pomógł mi na szybko ustawić się dobrze w pozie klatka bokiem.
Po godzinie może dłużej rozpoczęła się 2 Runda – czyli FINAŁ, dopiero przed przeczytaniem listy osób zdałem sobie sprawę, że do finału trzeba się dostać na szczęście dostałem się – głupie ale leżałem sobie spokojnie, słuchałem muzyki i nie pomyślałem o tym – i nie chodzi o to, że byłem pewien, że sie dostanę, bo nie byłem niczego pewien - w głowie jedna myśl „każdy wygląda lepiej ode mnie”, a konkurencja była bardzo bardzo dobra.
W Rundzie 2 były porównania oraz minutowa dogrywa, gdzie wszyscy chodzą po scenie i pokazują swoje najlepsze strony :
Po 2 rundzie byłem na prawdę zmęczony i to bardzo już ale najlepsze było przede mną czyli 3 runa UKŁAD DOWOLNY tutaj bardzo chciałem pokazać czego się nauczyłem tyle godzin z moją dziewczyną i wskazówki Dawida Gelera nie poszły na marne :
Po 3 Rundzie byłem szczęśliwy, że dałem z siebie max reszta już mnie nie obchodziła – byłem szczęśliwy, zmęczony i głodny.
Dzięki Dawid i Asiu za pomoc w układzie dowolnym – jestem na prawdę wdzięczny !!!!!!!!!
Jak zszedłem z sceny zjadłem batona BOOSTERA i wafle ryżowe, popijać Colą – MMMM pycha.
Następnie czekała nas dekoracja czyli odczytywanie miejsc, wręczanie medali, pucharów.
Tutaj było małe napięcie, ponieważ z mojej kategorii do 90 kg 2 zawodników było bardzo bardzo dobrze przygotowanych dobrze wyrzeźbionych, separacja bardzo dobra dodatkowo mieli większą masę i byli wyżsi i jak się okazało zajęli Oni 1 i 2 miejsce.
Uczucie fantastyczne, a jeszcze lepsze uczucie było jak jechaliśmy z Przemkiem i Dawidem autem do hotelu a ja cały czas jadłem wszystko.
Po zawodach nie zabrakło wspólnych fotek :
Fotka z Dawidem Gelerem, Akopem Szostakiem i Natalią Adam Jabłoński Dawid Geler Akop Szostak Natalia Mlekicka
Z Akopem Szostakiem
Z Robertem Piotrkiewiczem
Z Tomkiem Pabiniakiem
Z Mariuszem Bałazińskim
Wszyscy razem :
No i nagle zostało parę osób, wyszliśmy pojechaliśmy do hotelu przebrać się wykąpać i pojechaliśmy wieczorem do Warszawy na kolacje, całą podróż do Warszawy spałem, jak dojechaliśmy mmm takie mixy potraw które wymyśliłem to przesada jak baba w ciąży jeszcze Dawidowi jakiegoś placka podkradłem czy coś takiego – farta miałem bo Mu wypadał dzień ładowania i jadł coś dobrego HA HA HA
Posiedzieliśmy pogadaliśmy i wróciliśmy do hotelu, rano zjedliśmy w 3 śniadanie, pożegnaliśmy się, Dawid pojechał wcześniej. My w drodze powrotnej zahaczyliśmy o pizzerie w Warszawie, tam zjedliśmy ja wziąłem jeszcze na wynos i tak generalnie to nigdy w życiu tak wypchanego brzucha nie miałem.
Tak to wyglądało, a bardzo cieszyłem się z powrotu do domu, mogłem się normalnie wyspać cały ten stress zszedł, aż do dnia następnego kiedy dowidziałem się, że mam startować w następna Niedziele, a moja waga w Poniedziałek wynosiła już 92,2-92,4 kg ale o tym kiedy indziej.
Także jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim którzy mi pomogli Asi, Przemkowi, Dawidowi, Tomkowi, Pawłowi, firmie Trec oraz rodzicom.
Na 10 dni przed zawodami wybrałem się do Tomka aby obejrzał mnie dokładnie, skorygował dietę oraz musieliśmy dopracować pozowanie.
Jak to wyglądało :
Wyjechałem ze Szczecina rano, a u Tomka byłem koło godziny 15.00,.
W trasie miałem 2 postoje na posiłki i gdy podjechałem do Tomka do sklepu akurat jadł swój posiłek ( grilowane piersi, zapiekane ziemniaki, surówka)
- masakra łzy w oczach gdy na to jedzenie patrzałem, ja natomiast musiałem zjeść 80 gram ryżu 5 gram oleju lnianego i gotowana pierś bleeeee.
Wyjazdy przed zawodami są bardzo męczące tego się nauczyłem jeszcze jako kierowca dlatego nie polecam tego nikomu jeśli nie musi to niech nie jeździ tylko wypoczywa.
W sklepie posiedzieliśmy jakiś czas i ustalaliśmy co pozmieniać w diecie :
, następnie pojechaliśmy na siłownie zrobić trening, mi wypadły barki i brzuch, a Tomkowi sam trening aerobowy :
Później poćwiczyliśmy pozowanie, oraz układ dowolny :
Po siłowni pojechaliśmy do Tomka do domu, gdzie zjedliśmy posiłki, ja natomiast zrobiłem jeszcze później godzinę aerobów z tętnem 120-125.
Po powrocie do domu Tomka i prysznicu posiedzieliśmy jeszcze i ustalaliśmy „plan działania”.
Po czym musiałem wracać do Szczecina, byłem totalnie zmęczony ale niestety następnego dnia musiałem być u siebie w sklepie.
2 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
3 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
4 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
POSIŁEK (po siłowni) :
- 50 gram Vitargo electro-energy
POSIŁEK (po pozowaniu) :
- 50 gram ISOLATE 100
5 POSIŁEK (po siłowni) :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
6 POSIŁEK :
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
TRENING :
KLATKA :
— Rozgrzewka —
3 x 12,12,10 – WYCISKANIE SZTANGI NA ŁAWCE
3 x ŁĄCZONA – ROZPIĘTKI PO 15 POWTÓRZEŃ + 12 POWTÓRZEŃ WYCISKANIE WĄSKĄ HANTLI W LEKKIM SKOSIE W GÓRE
3 X 20 WYCISKANIE GŁOWĄ W DÓŁ NA SMITH’E
3 X 20 WYCISKANIE GŁOWĄ W GÓRE NA SMITH’E
3 X PRZENOSZENIE HANTLA NA ŁAWCE POZIOMEJ
BRZUCH :
3 x SKŁONY TUŁOWIA Z LINKĄ WYCIĄGU KLĘCZĄC + parę ostatnich ruchów na boki.
3 x MAX UNOSZENIE NÓG W PODPORZE
AEROBY:
60 min – bieżnia
SUPLEMENTY KTÓRE DOSTAŁEM WCZORAJ OD TREC ‘a aby pomóc mi w przygotowaniach :
2 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
3 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
4 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
POSIŁEK (po siłowni) :
- 50 gram Vitargo electro-energy
POSIŁEK (po pozowaniu) :
- 50 gram ISOLATE 100
5 POSIŁEK (po siłowni) :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
6 POSIŁEK :
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
TRENING :
NOGI :
4 x 12 – PROSTOWNIE NÓG W SIADZIE
4 x 21(po 7 prosto, 7 wewnątrz, 7 zewnątrz) PROSTOWNIE NÓGI W SIADZIE
4 x 20 WYPYCHANIE CIĘŻARU NA SUWNICY JEDNĄ NOGĄ
4 x 20-25 SYZYFKI
4 x 25+25 ŁĄCZONA – ŚCIĄGANIE KOLAN W SIADZIE + ODWODZENIE KOLAN W SIADZIE
BRZUCH :
3 x SKŁONY TUŁOWIA Z LINKĄ WYCIĄGU KLĘCZĄC + parę ostatnich ruchów na boki.
3 x MAX UNOSZENIE NÓG W PODPORZE
A FORMA WYGLĄDA TAK – WAGA : 90,5 kg – po lekkim ładowaniu :
3 x 12/10/10 – WYCISKANIE SZTANGI W LEŻENIU NA ŁAWCE POZIOMEJ
3 x 15 ROZPIĘTKI + 3 x 12/12/12/ WĄSKIE WYCISKANIE HANTELKAMI W LEKKIM SKOSIE DO GÓRY
3 x 15 WYCISKANIE NA MASZYNIE SMITHA GŁOWĄ W GÓRĘ
3 x 20 WYCISKANIE NA MASZYNIE SMITHA GŁOWĄ W DÓŁ
3 x PRZENOSZENIE HANTLI W LEŻENIU W POPRZEK ŁAWKI POZIOMEJ
BICEPS :
3 x 12/10/10 UGINANIE RAMION ZE SZTANGIELKAMI STOJĄC PODCHWYTEM(Z „SUPINACJĄ” NADGARSTKA)
4 x 20 UGINANIE RAMION STOJĄC Z RĄCZKAMI WYCIĄGU.
4 X 20 UGINANIE RAMION (szeroki chwyt) PODCHWYTEM SIEDZĄC NA WYCIĄGU
BRZUCH :
3 X SKŁONY TUŁOWIA Z LINKĄ WYCIĄGU KLĘCZĄC
3 X UNOSZENIE NÓG W PODPORZE ( na jetpacku)
2 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
3 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
4 POSIŁEK :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
10 ml oleju lnianego
POSIŁEK (po siłowni) :
- 50 gram Vitargo electro-energy
POSIŁEK (po aerobach) :
- 50 gram ISOLATE 100
5 POSIŁEK (po siłowni) :
80 gram ryżu basmatii
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
6 POSIŁEK :
200 gram gotowanej piersi z kurczaka
TRENING :
Niedziela :
- 60 min AEROBÓW
ZMIANY :
a) + 5 min aerobów
b) wyrzuciliśmy Taurine 900
c) S.A.W. – odstawiłem
d) CARNOGENIC zamieniliśmy na AAKG MEGA HARDCORE
e) Przestałem brać TRIBUSTERON BLACK
d) + 3 tab Aminokwasów na noc
na 6 TYGODNI przed debiutami po kolejnych konsultacjach wprowadziliśmy kolejne zmiany z Tomkiem, także Dawid dojrzał układ dowolny i dokonał paru poprawek razem z Tomkiem: